|
ROK 2009
Co chciała nam powiedzieć kapituła Nagrody Kościelskich? Żeby nie przywiązywać się do klęski? Że mamy wybór, a wiersze Dąbrowskiego są tego świetnym przykładem?
Tak, są świetnym przykładem. Mało kto w tym pokoleniu potrafi pisać tak inteligentnie i zręcznie, tak finezyjnie, uwodzicielsko, ładnie. Jacek Dehnel? Tomasz Różycki?
Przy tym Dąbrowski nie reklamuje zalet życia bez odczuwania ciężaru pustki. Moralna pewność bywa przedmiotem subtelnej ironii ("Różnica") albo przyczyną goryczy ("Dobro i zło przestały się we mnie spierać"). Życie bez ojca zdaje się - w paru elegiach - niemożliwe. Życie, które opisuje - bo jednak robi przede wszystkim to - nie daje gwarancji wewnętrznego spokoju. To nie jest naiwna, metafizyczno-moralna sielanka.
Piotr Śliwiński "Tygodnik Powszechny"
"Czarny kwadrat" - tak brzmi tytuł najnowszego tomu wierszy Tadeusza Dąbrowskiego - tomu, który ukazał się po opublikowanym cztery lata temu "Te Deum". Pamiętam tamten czas i mój niejednoznaczny stosunek do wierszy Dąbrowskiego - z jednej strony ich urok, przekonujący wątek egzystencjalny, spójność wiersza, z drugiej rodzaj podejrzliwości, że wiele tu miejsc i momentów niepotwierdzonych autorem, jakby musiały się zmieścić tylko w teoretycznej, przemyślanej konstrukcji.
Zestawione ze sobą dwa ostatnie tomy tworzą poetyckie świadectwo dojrzewania i poszukiwania siebie, jakiegoś początku, który byłby wspólny a zarazem jedyny dla każdego z nas, zmagania się z jednoznaczną oceną dobra i zła, ponawianych pytań o istotę miłości i sens śmierci, istnienie Boga, potrzebę poezji. Jarosław Borowiec www.dwutygodnik.com
Czarny Kwadrat nie jest krystaliczna wypowiedzią olśniewającego poety, który dobierałby zdania pięknie jak wzór na pole kwadratu. Natomiast parokrotnie udaje mu się trafiać w miejsca czułe, gdzie pancerz krytycyzmu jest jakby cieńszy. Gdy pisze o starzejącym się ojcu, dziecku chorym na raka albo Różewiczu asystującym przy "uporczywej terapii", potrafi psychicznie rozbroić, zaszantażować, zahipnotyzować. I sprawić, że dajemy mu wiarę.
Krzysztof Fiołek "Lampa"
To już piąta książka w dorobku 30-letniego laureata. Wcześniejszymi są zbiory poezji "Wypieki", "e-mail", "Mazurek" i "Te Deum". Dzięki nim Dąbrowski zyskał sławę poety religijnego, a przynajmniej silnie opowiadającego się po stronie tradycyjnych wartości. W nowym tomiku znacznie ograniczył swoje charakterystyczne odwołania do popkultury, a w tematyce przesunął się jeszcze bardziej w stronę spraw pryncypialnych.
"Czarny kwadrat" to namysł nad zagadkowością zależności ciało-dusza, ale także próba redefiniowania terminów "młodość", "starość", "prawda", "tożsamość", "miłość", "Bóg", "nicość", "poezja" czy "śmierć". Nie jest to poezja przeintelektualizowana, lecz w dużej mierze instynktowna.
Małgorzata Niemczyńska" Gazeta Wyborcza"
Trzy lata temu Tadeusz Różewicz odbierając Złote Berło, nagrodę Fundacji Kultury Polskiej, wskazał Pana jako poetę, który powinien nosić Małe Berło. Czy po takim wyróżnieniu Nagroda Kościelskich robi na Panu wrażenie?
Oczywiście. Choc po tym, gdy wyróżnił mnie Tadeusz Różewicz, uznałem, że moje oczekiwania dotyczące wyróżnień są wyczerpane, że chce po prostu pisać, niezależnie od entuzjazmu bądź rozgoryczenia krytyki. Kościelscy to nagroda niezideologizowana, członkowie kapituły rzeczywiście czytają literaturę, nie zważając na doraźne mody. W jury poza literaturoznawcami z kraju zasiadają intelektualiści mieszkający poza Polską, wolni od tego, co w środowisku najgorsze - personalnych sympatii i antypatii, stolikowych intryg. Dlatego miło, ze znalazłem się w gronie laureatow.
Z Tadeuszem Dąbrowskim rozmawia Aleksandra Kozłowska "Wysokie obcasy"
ROK 2008
Nagroda musi mieć jasne kryteria i profil. Stad bierze się prestiż i siła francuskich Goncourtów oraz brytyjskiego Bookera, nagród lansujących autorów na gwiazdy. Ich idea jest jasna, jury wybiera najlepszą powieść roku (choćby Łaskawe Littela). I tyle. (.)
Zresztą i u nas mamy nagrodę o wielkim prestiżu, której polska literatura wiele zawdzięcza. To Nagroda Kościelskich, przyznawana od 1962 roku autorowi przed czterdziestką. Nie towarzyszą jej wielka kasa ani medialny zgiełk. Za to na liście laureatów znaleźli się m. in. Jerzy Pilch, Ryszard Krynicki, Tomasz Burek czy Bohdan Cywiński. Na wiele lat zanim stali się klasykami.
(Mariusz Cieślik "Newsweek")
W miniony weekend w położonym pod Poznaniem Miłosławiu zakończyły się uroczystości związane z wręczeniem Nagrody Kościelskich. (.) To nie jest jedno z wielu spotkań kulturalnych. To jest święto dla całego Miłosławia. Burmistrz opowiada zebranym, ze biblioteka w gimnazjum przygotowała specjalny regał na laureatów nagrody Kościelskich i ów regał ku uciesze zebranych demonstruje. Personel jedynego w miasteczku hotelu dwoi się i troi w prezentowaniu swojej gościnności. Podczas imprez sale pękają w szwach. Na co drugim budynku zastać można plakaty obwieszczające dobrą, bo kościelską nowinę.
I jakiś przyjazny twórczy duch krąży tu wśród uczestników. Nikt się tu nie puszy, ani nie nadyma, dostojeństwa najstarszej nagrody dla polskich twórców literackich przesadnie nie podnosi. Ale tez nikt Kościelskich nie przezywa "Kościółki", nikt tez nie szepcze po kątach, że to obciach mieć z ta "konserwą" cokolwiek do czynienia. Po ostatniej imprezie goście nie rozpierzchają się do niezliczonych klubowych knajp, lecz wciąż siedzą ze sobą wspólnie i dobrze się czują. Nie dzielą się na starych i młodych czy niszowych i głównych. O sztuce podyskutują, a i mecz obejrzą. Marudzą mało.
(Małgorzata Niemczyńska "Gazeta Wyborcza")
Jakie znaczenie dla Dukaja ma przyznanie mu Nagrody Kościelskich? Na pewno nie zgadza się na nazwanie jej ukoronowaniem swojej twórczości. - Mam 34 lata, napisałem kilkadziesiąt lepszych i gorszych opowiadań i cztery regularne powieści (z czego dwie kiepskie dosyć), wydaje mi się, że z każdą książką czegoś się uczę. I co, to miałby być jakiś szczyt? Dajcie spokój.
(Mariusz Herma "Przekrój")
Najpierw był nazwany cudownym dzieckiem polskiej fantastyki. Nie bez powodu - zadebiutował opowiadaniem jako szesnastolatek, pisał we wczesnej młodości dużo i z sukcesem, w wieku 23 lat ogłosił pierwsza książkę. Szybko obdarzono go godnością sukcesora Stanisława Lema. Równie szybko przekroczył mury "getta" twórców i miłośników fantastyki, przechodząc pod skrzydła Wydawnictwa Literackiego, publikując powieści, którymi zaczęli interesować się krytycy i czytelnicy - jak się o nich (u nas) mówi - głównego nurtu. Ukoronowaniem tego etapu stała się publikacja "Lodu", imponującej powieści, której nie sposób było przegapić, i to nie tylko powodu jej objętości (1045 stron). Jury Nagrody Kościelskich przyznając Dukajowi swoje wyróżnienie właśnie za tę powieść przypieczętowało to, co przypieczętować należało. Siłą autorytetu potwierdziło te oto prawdę, że Jacek Dukaj to jeden z najważniejszych polskich pisarzy ciągle jeszcze młodego, a może już średniego pokolenia, że to twórca jak najbardziej "ogólnoludzki".
(Dariusz Nowacki "Tygodnik Powszechny")
|